12.06.18

Miejsca użyteczności publicznej takie jak: urzędy, kina, kluby, teatry, sklepy czy stadiony coraz częściej są przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. Takie rozwiązania stają się czymś naturalnym i oczywistym. Na swoim przykładzie mogę zaświadczyć, że rzeczywiście tak się dzieje. Osobom na wózkach, w dzisiejszych czasach coraz wygodniej poruszać się w miejscach publicznych niż jeszcze kilkanaście lat temu.
W urzędach, sklepach na pocztach lub niektórych bibliotekach wózkowiczom dedykowano niższe okienka obsługi klientów. W siedzibach mojego banku kilka razy obsługiwano mnie poza kolejnością. Na każdym ze stanowisk widnieje, bowiem karteczka, kto ma pierwszeństwo. Jednym z symboli jest osoba poruszająca się na wózku. Większość restauracji, barów, pubów jest przystosowana dla osób na wózku. Wewnątrz kin czy stadionów buduje się miejsce, gdzie osoba na wózku może sobie spokojnie obejrzeć film lub mecz razem ze wszystkimi sympatykami filmu czy innego wydarzenia. Teatry czy Operetka bardzo długo trzymają określoną ilość miejsc w pierwszym rzędzie dla osób na wózkach. Niestety zainteresowanie jest praktycznie minimalne. W trakcie koncertów coraz częstszą praktyką jest wpuszczanie osób niepełnosprawnych z opiekunem przed barierki dla bezpieczeństwa. Tak było chociażby na kwietniowym koncercie Agnieszki Chylińskiej w Centrum Koncertowym A2 czy trzy majówkowym Kortezie w Hali Stulecia. Na koncertach Dżemu to już niemal oczywiste. Takie rzeczy trzeba było jednak sobie wypracować bywaniem na imprezach. Ale dostosowanie miejsc dla osób niepełnosprawnych ruchowo, a bywanie w nich przez nie same to już zupełnie inny temat.
Ewa Leśniak