Siedemnastego kwietnia dwa tysiące osiemnastego roku uczestniczyłam w konferencji „Aktywizacja zawodowa uczniów z niepełnosprawnością intelektualną” zorganizowanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN we współpracy z Wrocławskim Zakładem Aktywności Zawodowej, którego pracownikiem jestem od dekady. Choć wydarzenie było podzielone na bloki tematyczne mnie najbardziej przypadła do gustu prelekcja Lidii Klaro-Celej. Pedagog, a zarazem praktyka z wieloletnim doświadczeniem pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną zajęła stanowisko w sprawie „Organizacji edukacji uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w szkołach specjalnych przysposabiających do pracy”. Pani profesor w swym wtorkowym wystąpieniu mówiła między innymi o tym ile praktyki zawodowe w nowym miejscu dają jej podopiecznym. Nowe obowiązki, spojrzenie, chęci do pracy, środowisko i szanse do wykorzystania zarazem. Kilka lat temu tego właśnie doświadczyłam. Taki powiew świeżości naprawdę działa. Wiem, co mówię. Najbardziej na świecie chciałabym zmiany. Nie mówię, że się nie cieszę z powodu tej pracy. Wiem, że mam szczęście i wiele osób chciałoby ją mieć. Po prostu marzę o zaczerpnięciu oddechu. To jest rodzaj zmęczenia. Bardziej psychicznego aniżeli fizycznego. Tak to odczuwam, znając niektórych moich współpracowników ponad dwadzieścia lat. Poznaliśmy się w pierwszej klasie szkoły podstawowej, teraz razem pracujemy. Można powiedzieć, że przystąpienie do programu wspomaganego zatrudnienia, to nic trudnego. Owszem. Ja mam jednak poważny problem, który mnie dyskwalifikuje. Z powodu trudności ruchowych musiałabym mieć dobrego asystenta osobistego. Co rozumiem pod słowem „dobry”? Taki, który pomoże dostać się na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną. Dowiezie i odwiezie z miejsca nowej pracy, będzie ze mną w niej w razie konieczności. Nie mówię już o czasie wolnym, a przecież tego też potrzebuje. Najbliżsi wspierają mnie (nie tylko fizycznie), ale pomimo wielkiej miłości także czekają na takiego asystenta.Co z tego, że jestem otwarta i odporna na stres? Mam plany, marzenia, jakieś ambicje, wykształcenie wyższe. Przegrywam z systemem, a ściślej jego brakiem. To najbardziej doskwiera.

Ewa Leśniak