10.10. 18

Musical. Przekaz, gdzie muzyka wraz z ruchem scenicznym, w idealny sposób splotły się z kolejnymi aktami przedstawień. Gatunek sztuki, który na deskach teatralnych, istnieje niemal od zawsze. Wspomniana forma wyrazu cieszy swoich wielbicieli już  od dziewiętnastego wieku. Za kraj jej pochodzenia uznawane są Stany Zjednoczone. Czy to zaskakuje? Zupełnie nie. To właśnie za oceanem po raz pierwszy miały swoją premierę najwybitniejsze dzieła. Amerykańskie, kultowe sceny West End’u, czy Brodway’u nie jedno już wystawiały. Pozytywny odbiór widzów nie tylko uczynił z aktorów oraz twórców musicalowych osoby znane na całym świecie. Spowodował również przeniesienie najważniejszych obrazów na mały ekran. Zmiany epokowe wymusiły przeobrażanie konwencji. Stworzono musical fabularny. Jego trzy główne składniki, muzyka, teksty piosenek oraz ruch, doskonale się uzupełniają Rozpoczęto także sprzedawanie licencji na ich wystawianie w innych krajach, w ojczystych językach. Polska korzysta z tego rozwiązania z przyjemnością. Któż z nas nie zna przejmującej rozmowy z Ojcem ze spektaklu Jesus Christ Superstar? Samo przedstawienie wystawiane jest od piętnastu lat w Chorzowskim Teatrze Rozrywki przy pełnych widowniach. Duża w tym zasługa przekładu tekstowego libretta autorstwa, zmarłego w ubiegłym roku Wojciecha Młynarskiego oraz Piotra Szymanowskiego. Swoją cegiełkę, do niewątpliwego sukcesu polskiej adaptacji sztuki Andrew Lloyd’a Webber’a i Tim’a Rice’a, dołożyli również wokaliści. Maciej Balcar, szerzej znany jako wokalista Dżemu, odtwórca roli tytułowej oraz Janusz Radek. Ten ostatni, za wiarygodne wcielenie się w postać Judasza, otrzymał Nagrodę Publiczności na II Festiwalu Teatrów Muzycznych w Gdyni w 2009r, za najlepszą rolę męską. Na polskie deski przeniesiono też między innymi Renta, Koty, Upiora w Operze. Długością pobytu na afiszu nie przebiły popularności ostatnich dni z życia Jezusa. Trzeba jednak przyznać, iż Polscy twórcy próbują czerpać wzorce od swych amerykańskich i brytyjskich mentorów, wypuszczając kolejne rodzime produkcje. Z minimalnym skutkiem jak na razie. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Trudno jednoznacznie określić. Być może brak zaplecza finansowego. Dobry musical wymaga sporego nakładu budżetowego. Może brak sławnego autora, lub zaangażowania?

 

Ewa Leśniak